Przejdź do treści

Nawigacja

Armenia

 

Jakub Osiecki

Informacje podstawowe
Ludzie i ich kultura
Święta i zwyczaje narodowe
Życie codzienne
Kuchnia
Związki z Polską
Integracja w Polsce – sukcesy i trudności

Czytaj całość (plik pdf)

Informacje podstawowe

Armenia (orm. Hajastan) jest jednym z państw Kaukazu Południowego. Kraj ten leży na rozległej Wyżynie Armeńskiej i w całości niemalże pokryty jest górami. Bogactwo naturalne jak i pejzaże Armenii nie równają się z żadnymi innymi w tej części świata. Jednym z bardziej majestatycznych widoków jest samotnie stojąca góra-wulkan Ararat (orm. Masis) widoczna doskonale także w stolicy, w Erywaniu. Kolos mierzący ponad 5100 metrów leży jednak po stronie tureckiej, co stanowi smutne podsumowanie tragicznej historii narodu ormiańskiego. Armenia liczy zaledwie 3 miliony mieszkańców (dane wg. spisu powszechnego z 2011 roku) - większość ziem i znaczną część ludności naród ten utracił w wyniku ludobóstwa w 1915 roku i w toku działań militarnych w okresie I wojny światowej. Powierzchnia kraju zbliżona jest do Półwyspu Krymskiego.
Wśród owoców za symbol Armenii uchodzi granat. Jednakże godne polecenia są również morele oraz winogrona. Morela - jak wskazuje jej łacińska nazwa Prunus Armeniaca została „odryta” w Armenii. Tymczasem z owoców winogron powstają w tym kraju wykwintne alkohole. Oprócz prehistorycznych win z regionu Areni, Armenia może się poszczycić świetnymi koniakami. Jedna z najbardziej znamienitych fabryk tego trunku znajduje się w Erywaniu. Jedym słowem natura należy do największych bogactw tej krainy. Te mineralne charakterystyczne dla Armenii jak miedź, molibden czy cynk już nie są wydobywane na taką skalę jak w czasach carskich czy sowieckich. Większość kopalń ze względów ekonomicznych i ekologicznych została zamknięta i stanowi obecnie jedynie ponure świadectwo epoki industrializacji Kaukazu. Armenia nie posiada złóż surowców energetycznych – gaz i ropa dostarczna jest Armenii z Rosji poprzez terytorium Gruzji. Wizytówką Armenii i nieodłącznym elementem krajobrazu są również klasztory. Mnogość kościołów i klasztorów jest nieprzypadkowa. Armenia była pierwszym krajem na świecie, który przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową. Historycy przyjmują, że uroczysty chrzest Armenii miał miejsce w roku 301 lub 314 w okolicach miejscowość Artaszat – Dwin, wówczas siedziby króla Tyrdatesa III. Samo przyjęcie chrześcijaństwa owiane jest setką legend, jednak ta najbardziej powszechna głosi, iż król zgodził się przyjąć chrzest, gdy jeden z chrześcijan (św. Grzegorz Oświeciciel) uzdrowił córkę tegoż króla. W ciągu zaledwie kilku lat chrześcijaństwo przyjęło całe społeczeństwo i z czasem religia ta stała się ważnym elementem konstytuującym ten naród. Jednakże zanim to nastąpiło Ormianie już kilkaset lat wcześniej wykształcili własną kulturę i stworzyli silne państwo w regionie Kaukazu i Azji Mniejszej. Warto w tym kontekście pamiętać, iż Ormianie nie są ludem kaukaskim. Według antropologów początek tej nacji dali indoeuropejscy Hajowie, którzy przybyli na Zakaukazie ok. IX w. p. n. Ch. Istnieje jeszcze druga hipoteza dotycząca pochodzenia Ormian. Jest ona bardziej mityczna i sięga nieco dalej w czasie aniżeli do okresu wędrówki ludów. Dla wielu Ormian legendarnym protoplastą narodu jest sam Noe. Ormianie utrzymują, iż bezpośrednio po opadnięciu wód Wielkiego Potopu, Noe zamieszkał na ziemiach prehistorycznie ormiańskich, a początek temu narodowi dał wprost jego prawnuk, Hajk.

Ludzie i ich kultura

Pod względem etnicznym Armenia jest krajem jednorodnym. Trudno o wydzielenie podgrup (sub-etnosów) tego narodu. Od czasu przyjęcia chrześcijaństwa Ormian charakteryzuje dość ksenofobiczny w formie slogan: Mek Azg, Mek Kron, Mek Hajastan (z orm. jeden naród, jedna religia, jedna Armenia). Ormianie są chrześcijanami i należą w większości do Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego (orm. Haj Arrakelakan Jekegheci). Gdy przyjmowali wiarę powszechną w IV w. n. e. nie było jeszcze podziałów na chrześcijaństwo wschodnie i zachodnie. I Rzymianie i Bizantyjczycy i Ormianie należeli do jednej wspólnoty religijnej. Podziały pojawiły się dopiero później wraz z rozwojem dogmatyki teologicznej, którą ormiańscy biskupi odrzuci i nie przystąpili do jednego z soborów powszechnych, który odbył się w Chalcedonie. Od V wieku Ormianie mają swój własny Kościół narodowy. Dziś jednak jak deklarują naukowcy z Watykanu różnic wyzaniowych między katolikami a Ormianami nie ma. Oprócz wspomnianego Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego, do którego należy ponad 90% obywateli Republiki Armenii istnieją także niewielkie wspólnoty Ormian katolików oraz Ormian protestantów. Dobrowolnych przejść na islam nie zanotowano w długowiecznej historii narodu. Centrum religijnym Armenii i wszystkich Ormian jest miejscowość Eczmiadzyn położona kilkadziesiąt kilometrów od stolicy. Tutaj mieści się siedziba przywódcy Kościoła ormiańskiego – katolikosa i główne semianrium duchowne. Obecnie głową Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego (AKO)  jest Gergin II. 
Kościół ormiański przez setki lat był nośnikiem kultury i to mnichom tego Kościoła Ormianie zawdzięczają całą tradycję narodową, w tym m.in. powstanie własnego odrębnego pisma. Alfabet ormiański powstał w V wieku n. e. za sprawą Mesropa Masztoca – wybitnego uczonego, duchownego i tłumacza znającego biegle wiele języków orientalnych. Mnich Mesrop kierując się zasadą jeden znak, jeden dźwięk stworzył unikatowe pismo istniejące do dziś w prawie niezmienionej formie. Ormianie błyskawicznie przystąpili do prac nad tłumaczeniem Pisma Świętego, ksiąg liturgicznych oraz nad przełożeniem prac klasyków filozofii i teologii. Od tego czasu datuje się „złoty wiek” kultury ormiańskiej. Ormianie mają genetycznie zakodowany szacunek do ksiąg. Zawsze, gdy zbliżała się zawierucha wojenna, chowali je niczym kosztowności.
Wraz z rozwojem idei niepodległościowych szeroko znanych jak „wiosna ludów”, pojawiły się w narodzie ormiańskim wezwania do kształtowania własnej kultury (świeckiej). Wówczas to powstały najważniejsze dla literatury narodowej dzieła autorstwa Chaczatura Abowiana („Rany Armenii”) i Raffiego - Hakopa Melik Hakopiana („Dawid Bek”) oraz pierwsze świeckie utwory liryczne Howanesa Tumanianana, Awetika Isahakiana oraz Wahana Teriana.
Teatr ormiański zrodził się w czasach wspomnianego już Tigrana Wielkiego, który utworzył pierwszą grupę teatralną w Tigranakercie w I w. p. n. e. Królowie ormiańscy hojnie wspierali aktorów i sami organizowali spektakle teatralne. Za autora niektórych ludowych dramatów uważa się króla Artawazda II, rządzącego Armenią 2000 lat temu. Teatr ormiański rozwijał się pod silnym wpływem kultury greckiej, dopiero z czasem zaczęto sięgać po rodzime inspiracje. Do XIX wieku także i w teatrze dominującą rolę zaczął odgrywać Apostolski Kościół Ormiański. Pobożne misteria i pasje wyparły wulgarne komediowe żarty. Pierwsze niereligijne spektakle zaprezentowano dopiero na początku XIX wieku. To, że teatr do dziś ma dla Ormian duże znaczenie znajduje potwierdzenie podczas premier w wypełnionych po brzegi salach teatralnych.
Podobne tłumy można spotkać w filharmonii. Ormianie uwilbiają muzykę klasyczną i, co więcej, znają się na niej. Czasami wiedza muzyczna zwykłego sklepikarza czy taksówkarza może zachwycać. Bilety do filharmonii są relatywnie tanie, co oznacza, że nie jest to rozrywka dla dobrze sytuowanych. Ormanie są autorami świetnej muzyki. Potomkowie Arama Chaczaturiana autora słynnego „Tańca z szablami” czy Aleksnadra Spendariana tworzą dziś w wolnej Armenii nieco inny rodzaj muzyki, jednak jest ona równie ekspresywna. Najbardziej znany dziś jest jazz (Armen Martirosjan, Wahagn Hajrapetjan) czy muzyka bardów (Ruben Hachwerdjan).  Z kolei na świecie znanym muzykiem jest Dziwan Gasparian, autor muzyki do filmu „Gladiator” i wybitny znawca fletu ormiańskiego (orm. duduk). Ten bardzo prosty w formie instrument muzyczny wydaje dźwięk rozpoznawany na całym świecie i kojarzony jest właśnie z Armenią.
W kulturze światowej swój udział mieli także ormiańscy malarze. Warte odnotownia jest nazwisko Iwana Ajwazowskiego (Howhanes Aiwazian) - słynego marynisty, którego prace można dziś podziwiać głównie poza granicami Armenii.
Armenia w ostatnich kilkudziesięciu latach wydała także genialnego reżysera filmowego. Mowa o Sergieju Paradżanowie. Bez wątpienia był to geniusz. Oglądając jego filmy czy zwiedzając muzeum jego imienia w Erywaniu można uznać z całą pewnością, że był to człowiek nadzwyczajnej wrażliwości, posiadający niezwykły talent artystyczny i do dziś inspirujący twórców. Paradżanow nie potrafił jednak odnaleźć się w rzeczywistości totalitarnej i był wielokrotnie prześladowany przez służby bezpieczeństwa ZSRS. Jego twórczość nie miała możliwości dotrzeć do wielu odbiorców. Wyreżyserował tylko cztery filmy pełnometrażowe, jednak każdy z nich zasługuje na miano arcydzieła: „Kolor Granatu”, „Cienie zapomnianych przodków”, „Legenda twierdzy surmaskiej”, „Aszik-Kerib”
Funkcjonuje kilka stereotypów na temat Ormian. Jednym z nich jest przekonianie, iż są sprawnymi działaczami, handlowcami i z łatwością zarabają pieniądze – nie zawsze uczciwie. W XIX wieku na Kaukazie istniało przysłowie, iż Greka w interesach przechytrzyć może tylko Żyd, a ci z kolei równych sobie mają tylko w Ormianach. To, że Ormianie zajmują się handlem nie jest odkryciem. Jeden z najbogatszych i najbardziej znanych Ormian Calouste Gulbenkian zanim zajął się wydobywaniem ropy naftowej, zajmował się handlem. Dziś w większości miast w Polsce i Europie znajdzie się lokalne targowisko, na którym z pewnością pracuje jeden rodak Gulbenkiana. W samej Armenii Ormianie też lubują się w tym, by tanio kupić a drogo sprzedać – jednak nie wypływa to chyba z ich natury a z trudnej sytuacji ekonomicznej, w jakiej znajduje się ich kraj. Ormianie postrzegani są także jako ci którzy mają zdolności językowe. Nie ulega wątpliwości, że większość z nich mówi bardzo dobrze po rosyjsku, ale czy mówią lepiej po rosyjsku od swoich sąsiadów Gruzinów czy Azerów to chyba już kwestia nieweryfikowalna. Na Kaukazie Ormian uważa się również za rusofili. Wielokrotnie podkreśla się słabość Ormian do narodu rosyjskiego i kultury rosyjskiej. Jednakże, nie jest powiedziane, że ten mit o przyjaźni rosyjsko-ormiańskiej tworzony był przez tych silniejszych i nieco narzucony z góry (z północy).
Sami Ormianie uważają, że są indywidualistami. Jako naród nie potrafią współdziałać. Nie potrafią sprawnie współpracować w firmie, fabryce. Podobnież nawet dzieci ormiańskie nie potrafią bawić się razem. Sami są przekoniani o swojej wybitności i o tym, iż są bardzo starym narodem – być może najstrszym na świecie – to w „Armenii” wszak początkowo zamieszkał Noe i stąd zaczął odradzać się gatunek ludzki. Stereotypem jest również, że Ormianin wiele rzeczy robi na pokaz (trochę jak w polskim „zastaw się a postaw się”). Ormianin, to ten kóry może nie mieć na utrzymanie rodziny czy opłacenie rachunków, ale będzie odkładał na luksusowe auto. Takie zachowanie to po ormiansku „cucadrakan” – czyli, co zrobić żeby sąsiedzi zzielenieli z zazdrości.
Ormianie są bardzo honorowi i rzadko są w stanie przyjąć pomoc materialną od kogoś nie z rodziny. W tym wyobrażeniu jest sporo racji. Biednych czy wręcz głodujących Ormian jest sporo, (według ostatniego spisu powszechnego z 2011 roku, 100 tysięcy rodzin korzysta z pomocy ormiańskiego MOPS-u). Na ulicach miast czy wsi nie uświadczy się jednak żebraków.  I dla samego Ormianina, który by żebrał byłby do dyshonor, ale i dla jego rodziny, która powinna zapewnić mu należytą opiekę finansową.
Jedyną grupą mniejszościową w Armeni są jezydzi, których według spisu powszechnego z 2011 roku było ponad 35 tysięcy osób, co na tle ponad 3 milionów Ormian stanowi niewiele ponad 1%. Jezydzi mieszkają przede wszystkim na terenach wiejskich i zajmują się wypasem bydła. Kwestia językowa oraz tragiczna historia stanowi główny problem w asymilacji tej grupy z dominującym etnosem ormiańskim. Większość dzieci jezydzkich nie chodzi do szkół ze względu na brak znajomości języka ormiańskiego. Jezydzi z Armenii używają dialektu języka kurdyjskiego, prawdopodobnie z okolic miejscowości Lalisz (Kurdystan Iracki). Ten dialekt należy do grupy północnej zwanej kurmandżi. Generalnie jezydzi to muzułmanie, silnie związani z etnosem kurdyjskim. Część jednak z nich należy do grupy wyznawców synkretycznej religii, jednak i ci uważają się za Kurdów, jednakże tych lepszych, którzy nie dali sobie narzucić islamu. Wyjątkowa sytuacja ma miejsce w Armenii. Tu jezydzi nie uważają się za Kurdów.

Święta i zwyczaje narodowe

Jak już zostało wspomniane Ormianie są chrześcijanami i w kalendarzu świąt dominują te religijne, choć wciąż żywe są i te zaczerpnięte z kultury pogańskiej, przedchrześcijańskiej. Według ostatniego badania opini publicznej w Armenii najbardziej rozpowszechnionym i najhuczniej obchodzonym świętem jest Nowy Rok – świętuje go około 90% obywateli tego kraju. Dużo mniejszą popularnością cieszą się te typowo religijne: Wielkanoc (orm. Zatik) oraz Boże Narodzenie (obchodzone razem z wspomnieniem chrztu w Jordanie – orm. Kristosi Cnund ew Mkrtucjun). Podobnie wspomnienie św. Sarkisa obchodzone na przełomie stycznia i lutego.  Bardziej typowymi dla kultury i tradycji ormiańskiej są święta: Wartawar („Lany poniedziałek”), choć u Ormian obchodzi się to święto latem (98 dni po Wielkanocy)  oraz Trndez. Tego dnia (14 lutego) Ormianie rozpalają niewielkich rozmiarów ogniska i skaczą przez nie. Tradycja jest wciąż bardzo żywa a ogniska płoną w centrum miasta – paradoksalnie nie słyszano nigdy, aby ktoś się poparzył albo musiała interweniować straż pożarna. Trndez to stare pogańskie święto. Pierwsi Ormianie, którzy je obchodzili skakali przez płomienie wzywając wiosnę do przyjścia i rówoczesnie wieszczono rychłe zakończenie zimy.
Wspomniany już Nowy Rok (orm. Amanor) obchodzi się w zasadzie tydzień. Nie reguluje tego żaden dekret państwowy, ale wszycy obywatele tego kraju wiedzą, że między Nowym Rokiem (1 stycznia) a Bożym Narodzeniem (6 stycznia) nic nie da się załatwić, czy to w urzędzie czy w banku. Wówaczas to, przez te sześć dni mają miejsce ciągłe i nieustanne odwiedziny. Rodziny goszczą się nawzajem i długo biesiadują. Jedzenie i rozmowa są głównymi atrakcjami. I jednym i drugim nie ma końca. Celebrowowanie świąt w Armenii, także tych religijnych ma inny wymiar niż taki do jakiego przywykli Polacy. Kościół ormiański nie wymaga od wiernych uczestnictwa w obchodach religijnych. Wizyta w kościele oznacza zazwyczaj jedynie zapalenie świeczki – uczestnictwo w całej bożonarodzeniowej liturgii świętej nie jest praktykowane. Przeciętna rodzina ormiańska świętuje narodziny Jezusa Chrystusa w sposób nieco zeświecczony i przyznajmy to, dość zabobonny. Jedną z tradycji ormiańskich związanych z obchodami Nowego Roku szczególnie na wsiach jest palenie kłody drewna lub znacznej wielkości pnia. Ormianie są przekonani, iż w dzień Nowego Roku świat balansuje na granicy dobra i zła. By zachować równowagę nie należy dopuścić by jakikolwiek przedmiot zagubił się 1 stycznia, gdyż przynieść to może nieszczęście na wszystkich domowników. Starsze pokolenie kontroluje także, by żadne naczynia czy jedzenie tego dnia nie było wynoszone poza gospodarstwo domowe. Nawet popiół z pieca ma pozostać nienaruszony. Świętowanie nowego roku ma także swoją kulinarną stronę. Gospodyni zobowiązana jest przygotować słodką zupę (orm. Anuszapur), słoną orzechową przekąskę i ormiańską dolmę. Wyłamanie się z tej tradycji oznacza zagrożenie dla chwiejnej równowagi całego kosmosu (sic). Według Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego celebrowanie Bożego Narodzenia winno się rozpocząć już 5 stycznia. Wówczas to wierni przychodzą do świątyń z zapalonymi świecami. Następnego dnia rano odprawiana jest liturgia Bożego Narodzenia oraz Chrztu Pańskiego. W dawnych czasach msza ta odbywała się nad brzegiem rzeki lub morza, dziś mam miejsce w świątyni. Obecnie na pamiątkę Chrztu w Jordanie kapłan zanurza krzyż w wodzie. Wcześniej do wody duchowny dodaje Święte Krzyżmo.  Na zakończenie liturgii woda trafia do wiernych, którzy zabierają ją do swoich domów, namaszczają nią chorych a także piją prosząc o zdrowie i godne życie.
Sakralny charakter zachowało z kolei święto Wszystkich Świętych (orm. Surb Chacz – dosłw. Święty Krzyż). Tego dnia Ormianie odwiedzają groby zmarłych – podobnie jak w Polsce. Często na grobach spożywa się mały posiłek i wypija odrobinę wódki – jednak nie są to głośne i długie biesiady – takie zachowanie nie leży w kulturze Ormian. Ponadto na grobach zmarłych rodzina zapala chunk – coś w rodzaju znicza, jednak tylko pozornie. Jest to rodzaj miedzianej lub blaszanej misy, do której wrzuca się stare papiery, chrust oraz wonne olejki. Następnie podpala się ten mały stosik i czeka nad grobem zmarłego aż płomień nie zgaśnie i nie przestanie dymić.
Dla ormiańskich rolników istotnym świętem pozostaje, znane nam także z polskiej tradycji, Wniebowstąpienie Najświętszej Marii Panny nazywane też świętem Winogron (orm. Chaghoghorhner). Ormianie obchodzą je również 15 sierpnia. Ci modlą się o dobre i obfite zbiory i w tej intencji sprawowane są msze święte. Także w mieście, do kościołów Ormianie przynoszą kiście winogron i w dobrym tonie jest obdarowywanie winogronami najbliższych i przyjaciół.
Ważnym świętem – szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat – stał się dzień niepodległości, obchodzony 21 września. Dla mieszkańca stolicy jest ro okazja do obejrzenia parady wojskowej i pokazów lotnictwa myśliwskiego. Przesuwające się z mozołem wozy opancerzone, czołgi, wyrzutnie rakiet skupiają uwagę tycięcy gapiów. Ów pokaz militarnej siły ma ukryty przekaz – prezentacja najnowszego uzbrojenia armii Armenii jest dla rządu i polityków okazją do utwierdzenia obywateli w przekonainu, iż mogą się czuć bezpiecznie. Wojna nie jest zjawiskiem abstrakcyjnym dla Ormian. Do dziś konflikt między Azerami a Ormianami nie zakończył się oficjalnie i raz po raz dochodzi na granicy tych państw do wymiany ognia.
Tymczasem 24 kwietnia to data, którą zna paraktycznie każdy Ormianin. Tego dnia obchodzony jest światowy dzień pamieci o ludobójstwie Ormian z 1915 roku. Według danych szacunkowych zginęło wówczas na terytorium Imperium Osmańskiego około 1,5 miliona Ormian. Do dziś ta zbrodnia nie doczekała się uznania przez rząd turecki. W Armenii obchody rocznicowe odbywają się przede wszystkim na wzgórzu Cicernakaberd, gdzie mieści się pomnik wzniesiony ofiarom oraz Muzem Ludobójstwa Ormian. Od rana zaproszeni goście zagraniczni, oficjele politycy, ludzie kultury i zwykli mieszkańcy ustawiają się w gigantycznej kolejce by złożyć kwiaty po pomnikiem i wiecznie płonącym zniczem.

Życie codzienne

Ormiańskie społeczeństwo jest także mocno patriarchalne. Status kobiety w społeczeństwie, a przede wszystkim w rodzinie wzrasta, kiedy stanie się ona żoną i urodzi dziecko (najlepiej potomka płci męskiej). Głos doradczy w rodzinie i zrównanie z prawami mężczyzn, kobieta uzyskuje dopiero, gdy zostaje babcią. Chcąc zapoznać się ze sztuką ludową i obecnym wzornictwem Armenii najlepiej udać się na Erywański Wernisaż. Wbrew pozorom nie jest to galeria obrazów czy rzeźb, a olbrzymi bazar. Nie da się mówić o Armenii nie mówiąc o tym handlowym centrum stolicy. Sprzedaje się tu: artykuły gospodarstwa domowego (są to raczej zastawy stołowe, talerze i garnki aniżeli mikrofalówki i sokowirówki), odzież, dywany, obrusy, tkaniny, wyroby jubilerskie, biżuteria, pamiątki, wyroby z drewna, gliny oraz obrazy i grafiki. Do tego dochodzą jeszcze stosy książek i pamiątki z okresu sowieckiego. Większość symboli i motywów, jakie pojawiają się na Wernisażu nawiązuje do ormiańskich pejzaży czy najważniejszych wydarzeń z historii Armenii. Za symbole „ormiańskości” uchodzi wizerunek klasztoru Chor Wirab, gdzie więziony był Grzegorz Oświeciciel oraz góra Ararat lub czasami także klasztor-siedziba katolikosa z Eczmiadzyna.
Do tego grona można zaliczyć także kamienne (lub drewniane) ormiańskie kwitnące krzyże (orm. chaczkar). Chaczkar to dosłownie kamienny krzyż. Na Wernisażu można też kupić ręcznie rzeźbione drewniane plansze do nardów. Gra ta obok szachów należy do narodowych sportów Armenii. Nardy dotarły do Armenii z Persji i do dziś w trakcie gry wszystkie komendy jak i liczenie „oczek” ma miejsce po persku. Ormianie słyną także z wyrabiania dywanów (orm. gorg).  

Kuchnia

Kuchnia jest przedmiotem rywalizacji na Kaukazie i jak się wydaje nie istnieje sposób ani miara, którą można by porównać dokonania kulinarne narodów Kaukazu. Ormiańska kuchnia charakteryzuje się z pewnością dużą liczbą pszennych produktów, wielką ilością zieleniny oraz olbrzymymi szaszłykami, które Ormianie nazywają horowac. Zanim jednak rozpocznie się konsupcję jakiegolwiek posiłku na stół Ormianie stawiają lawasz. Cienki jak naleśnik chleb wypiekany tradycyjną metodą. Lawasz pieczony jest na ścianach cylindrycznego pieca (orm. tonir) wkopanego w ziemię. Czas jego wypieku, skład ciasta i temperatura pieca jest niemalże zawsze sprawą indywidualną gospodyni domu. Do popicia otrzymujemy tan – napój z kwaśnego mleka, lekko posolony do smaku. Jednakże mistrzostwem świata sztuki kulinarnej jest hasz. Potrawa, z którą związana jest niezliczona ilość opowieści i legend. Potrawa ta przygotowywana jest z krowich kopyt i choć brzmi to, co najmniej dziwnie, nie oznacza, że jest ona nieapetyczna. Ta potrawa również podawana jest wyłącznie zimą i wyłącznie w godzinna porannych. Proces jej przygotowania potrawy zajmuje bez mała 24 godziny. 

Słynna jest ormiańska dolma. W istocie potrawa ta niewiele różni się od naszych gołąbków. Jednakże, niektóre składniki użyte do przygotowania dolmy nie występują w naszej strefie klimatycznej. Ów ormiański „gołąbek” ma nadzienie z mięsa lub ryżu oraz wypełniony jest usmażoną wcześniej papryką, jajkami, pomidorami a nawet kapustą. Następnie dokładnie zmiksowane nadzienie jest misternie zawijane w liście winogron i smażone na patelni na oliwie z oliwek. Jest kolejna potrawa sezonowa na ormiańskich stołach. Dolmę przygotowuje się wyłącznie wczesnym latem, gdyż jak się przypuszcza liście winogron są wtedy najdelikatniejsze w smaku. Te ormiańskie gołąbki po usmażeniu mają wielkość 3, 4 centymetrów i podawane są z odrobiną cytryny.

Związki z Polską

Historia migracji Ormian do Polski jest bardzo długa. Najprawdopodobniej pierwsi Ormianie znaleźli się na terytorium Rzeczpospolitej po zagarnięciu przez Kazimierza Wielkiego Rusi Halickiej. Już wówczas, jak się przypuszcza, we Lwowie i w Kamieńcu Podolskim zamieszkiwała mniejszość ormiańska. Kazimierz Wielki czy Władysław Jagiełło jak się później okazało mogli zawsze liczyć na pomoc fianansową i wsparcie dla wojsk polskich w starciu z Turkami i nie tylko…. Według kronikarzy oddziały ormiańskie walczyły u boku Polaków pod Chocimiem, Warną, Wiedniem a nawet pod Grunwaldem. W kronikach wspomina się o oddaniu Ormian, dzięki któremu zaskarbili sobie przychylność królów Polski a ci zapewnili im dogodne warunki do rozwoju. Mitem obrosły bezpośrednie relacje niektórych kupców lwowskich z władcami polskimi. O przyjaznych stosunkach z Ormianami wspominają królowie: Jan III Sobieski czy Władysław IV. Ten ostatni rzekomo, w chwili krytycznej dla Rzeczpospolitej miał pożyczyć od Krzysztofa Awedyk Bernartowicza (Ormianina ze Lwowa) 300 000 dukatów, w monetach srebrnych, złotych i miedzianych. Ormianie z czasem stali się wybitnymi dyplomatami, którzy reprezentowali nasz kraj szczególnie na wschodzie, na dworze królów tureckich, perskich i w świecie arabskim. Ormianie otrzymali własny statut w roku 1519 za panowania Zygmunta Starego. Dokument ten był oparty na ormiańskiej „konstytucji” (orm. Datastanagirk), zbiorze praw, które opracował mnich ormiański Mechitar Gosz. Nieoficjalną stolicą Ormian polskich przez wiele stuleci był Lwów. Ponadto mniejszość ta zamieszkiwała do XVIII wieku w: Barze, Brodach, Brzeżanach, Czerniowcach, Dubnie, Horodence, Jarosławiu, Jazłowcu, Kamieńcu Podolskim, Kazimierzu Dolnym, Krakowie, Lublinie, Łucku, Raszkowie, Śniatyniu, Stanisławowie, Suczawie, Tyśmienicy, Warszawie i Zamościu. Ormianie już od czasów Kazimierza Wielkiego bardzo silnie się polonizowali i zbliżali równocześnie do wiary katolickiej. Przełomem na drodze do zjednoczenia Kościoła ormiańskiego i Kościoła rzymsko-katolickiego było złożenie przez biskupa ormiańskiego Lwowa Mikołaja Torosowicza, katolickiego wyznania wiary przed papieżem Urbanem VIII w roku 1635. Pomimo, iż nie wszyscy Ormianie podzielali chęci religijnego zjednoczenia się Kościołem katolickim, zainicjowana w XVII wieku unia z czasem stała się faktem. Przejawem asymilacji kulturowej było zanikanie języka ormiańskiego w życiu codziennym i w liturgii oraz spolszczanie ormiańskich imion i nazwisk. W okresie II Rzeczpospolitej znaną osobą w środowisku lwowskim, ale także w całej Polsce był abp. Józef Teodorowicz. Była to postać bardzo charyzmatyczna i obdarzona niezwykłym darem kaznodziejstwa. Jako przewodniczący archidiecezji lwowskiej obrządku ormiańskiego zabiegał o oczyszczenie liturgii ormiańskiej z łacińskich naleciałości. Pragnął równocześnie odnowić Kościół ormiański w Polsce. Abp. Teodorowicz był nie tylko duchownym, lecz także politykiem, posłem na Sejm Ustawodawczy, senatorem RP i wielkim patriotą. Dla wielu polskich Ormian do dziś uchodzi za najwybitniejszego rodaka.

Integracja w Polsce – sukcesy i trudności

Obecnie w Polsce możemy wyróżnić dwie grupy-fale migracji ormiańskiej. Pierwsza z nich, liczy około 8 tysięcy osób. Zawiera Polaków deklarujących swoje korzenie ormiańskie (polscy Ormianie). Potomkowie tychże Ormian przybyli na tereny Rzeczpospolitej setki lat temu i tym okresie ulegli oni silnej polonizacji. Poza pamięcią o przodkach i sporadycznym uczestnictwem w wydarzeniach „ormiańskich” ciężko mówić o odrębności tej grupy etnicznej. Pomimo, iż grupa ta utraciła swoja odrebność narodową posiada ona swojego reprezentanta przy rządzie RP oraz dwie parafie w Gdańsku i Gliwicach.
Druga grupa Ormian w Polsce to przedstawiciele tzw. nowej emigracji. Ostatnia duża fala przybyszy z Armenii do Polski miała miejsce na początku lat 90-tych. Armenia wówczas znajdowała się w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej i politycznej. W 1988 miało miejsce trzęsienie ziemi w Spitaku i Giumri, nastęnie wybuchła wojna pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem i doszło do załamania gospodarczego na całym Kaukazie Połudnowym. Szacuje się, że wówczas z Armenii na Zachód i do Rosji wyjechało 800 tysięcy Ormian. Także licznie przyjechali do Polski– część z nich przedostała się nielegalnie, bądź potem przebywała w nielegalnie Polsce.
Dziś trudno o wiarygodne szacunki dot. liczebności tychże grup Ormian w Polsce. Obecnie, mówiących po ormiańsku i utożsamiających się z etnosem ormiańskim, nad Wisłą oficjalnie jest 2115 osób  (dane ze spisu powszechnego z roku 2011), jednak wiadomo, że są to wskaźniki, które nie oddanją faktycznego stanu rzeczy. Najbardziej ostrożne prognozy mówią, iż do obu grup (starej i nowej emigracji) należy około 40 tysięcy mieszkańców naszego kraju. Zamieszkują obecnie głównie w: Krakowie, Gliwicach, Opolu, Wrocławiu, Gdańsku, Warszawie. Osoby te starej emigracji, jak już zostało wspomniane, należą bądź to do Kościoła katolickiego bądź do wspólnoty Kościoła katolickiego obrządku ormiańskiego. Od roku 1980 istnieje w Krakowie Koło Zainteresowania Kulturą Ormian (nazywane także: Ormiańskim Towarzystwem Kulturalnym). Od 2006 roku działa w Warszawie Fundacja Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich, której zadaniem jesto ochrona dorobku kulturowego Ormian związanych z naszym krajem od XIV wieku. Tymczasem ci, Ormianie którzy znaleźli się w Polsce po 1991 roku nie czują zbytniej potrzeby asymilowania się, czy zrzeszania w stowarzyszeniach i organizacjach społecznych. Znaczna część tych osób zajmuje się drobnym handlem i nierzadko nie identyfikuje się czy to z kulturą ormiańską czy polską. Niewielka część dzieci, których rodzice przyjechali do Polski po 1991 roku uczęszcza do tzw. sobotnich szkółek ormiańskich. W naszym kraju działają dwie takie szkoły: w Krakowie i Warszawie. Elementem wspólnej tożsamości Ormian z nowej emigracji jest Kościół. Jednakże większość czuje się członkami Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego – a w Polsce zarejestrowana jest wyłącznie religijna wspólnota katolicka obrządku ormiańskiego. Sprawia to, że młodzi Ormianie, którzy przyjechali po 1991 roku nie mają na terenie RP swojego prawowitego duszpasterza.
Główne problem adaptacyjne, z jakimi stykają się Ormianie  mają podłoże ekonomiczne. Ormianie zajęli się w naszym kraju głównie handlem. Do niedawna znaczna ich ilość miała swoje stragany na koronie Stadionu Dziesięciolecia. Obecnie opanowali pomniejsze targowiska w Gliwicach, Krakowie, Warszawie, Chorzowie, ale też w Elblągu i Gdańsku. Należy jednak podkreślić, iż liczba Ormian w naszym kraju zdecydowanie zmniejsza się. Największe powroty Ormian z Polski do ojczyzny, czyli na Kaukaz miały miejsce w latach 2000-2003. Dzisiejsi Ormianie mieszkający w Polsce mają już najczęściej uregulowany status prawny i są dość zżyci ze społecznością lokalną danego miasta czy osiedla.  Kilka osób w Polsce zrobiło zawrotne kariery lub są znanymi i cenionymi fachowcami w swoich dziedzinach. Do najbardziej znanych osób pochodzenia ormiańskiego żyjących na stałe w Polsce można zaliczyć: Krzysztofa Pendereckiego, Roberta Makłowicza, Roberta Amirjana, Wojciech Mojzesowicz i wielu innych.